środa, 13 lipca 2016

Od Marka do Ashlynn

Odwzajemniłem pocałunek nadal speszony. Ale nie chcę, żeby pomyślała, że to co mi do głowy przyszło to tylko po to, żeby ja wykorzystać, więc objąłem ją i mocno przytuliłem.
- Ashlynn, nie pomyśl sobie o mnie źle. -poprosiłem.

Ashlynn? spokokojnie xD

Od Ashlynn do Marka

Wyszłam za chłopakiem, stanęłam przed nim, uniemożliwiając dalszą drogę ucieczki.
- Gdzie idziesz? Tak szybko? - spytałam.
- Um... - westchnął lekko, speszył się.
Zrobiłam krok w jego stronę, zarzuciłam mu ręce na szyję.
- Nie uciekaj mi. - szepnęłam, stanęłam na palcach i go pocałowałam.

Mark? Za kilka opek ci się odda xD

Od Marka do Ashlynn

Głupio wyszło, teraz ja wyszedłem na nachalnego i ... Odsunąłem się od niej i usiadłem obok.
- Wybacz. -powiedziałem niemal szeptem- Kocham Cię, na prawdę. I rozumiem Cię...przepraszam.
Pocałowałem ją, po czym wstałem i wyszedłem z pokoju. Tak bardzo mi było wstyd.

Ashlynn? No i dobrze, co ten Marku sobie myślał xD

Od Ashlynn do Marka

Dopiero po chwili, zdałam sobie sprawę z tego, co my właśnie robimy i do czego może zaraz dojść. Odepchnęłam go delikatnie od siebie, spojrzał na mnie lekko zaskoczony.
- Wybacz Mark, ale... to za szybko, ja... nie chcę wyjść na łatwą. - westchnęłam lekko.

Mark? Heheh, nie ma XD

Od Marka do Ashlynn

Odwzajemniałem pocałunki. Przyciągnąłem ją bliżej do siebie i podniosłem, owinęła nogi w okół mnie. Uśmiechnąłem się i zacząłem iść w kierunku jej pokoju, nie przestając jej całować.
***
Położyłem ją na łóżko. Schodziłem co raz niżej z pocałunkami, aż do jej szyi, po czym delikatnie wsunąłem rękę pod jej koszulkę.

Ashlynn? xD

Od Ashlynn do Marka

Uśmiechnęłam się szeroko, mimowolnie.
- Ja ciebie też. - ponownie go pocałowałam, na początku nieśmiało, potem jednak namiętniej.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Złapałem ją w talii i podniosłem, po czym sprawiłem, że usiadła na blacie. Dalej ją całowałem, a później lekko się odsunąłem i w końcu to powiedziałem.
- Ash...kocham Cię.

Ashlynn? (l)

Od Ashlynn do Marka

Odwzajemniałam każdy jego pocałunek, tym samym je przedłużając. Gdy zabrakło nam powietrza, odsunęliśmy się od siebie. Wtedy posłałam mu lekki uśmiech i mocno przytuliłam opierając głowę o jego tors.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Wpatrując się w jej oczy, przez głowę przeleciało mi tysiąc myśli. Złapałem jedną "Podoba mi się", drugą "Bardzo ją lubię", trzecią "czyżbym ją kochał", czwartą "TAAK!" znów złączyłem nasze usta, tym razem jednak w bardziej namiętnym pocałunku. Nie chciałem go jeszcze kończyć, więc położyłem dłoń na jej policzku...

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Mark zrobił coś, czego się zupełnie nie spodziewałam. Nie chciałam jednak, aby przestał... miał takie ciepłe usta. Odwzajemniłam pocałunek. Gdy nasze usta rozłączyły się, spojrzałam mu w oczy. Chciałam coś powiedzieć, lecz nie wiedziałam za bardzo co. Nie powiem, cieszyło mnie to, co zrobił ale nie wiem jakie ma intencje... może po prostu zrobił to "przypadkowo" a ja nie chcę zrobić z siebie idiotki i wypalić z jakimiś niepotrzebnymi słowami...

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Nie wiem kiedy i jak, ale dotarło do mnie, że wciąż trzymam Ashlyn w objęciach i jestem baardzo blisko niej. Sojrzałem w jej oczy, tak jak ona mi...pochyliłem się lekko, na początku się zawahałem, ale po tym samo poszło i złączyłem nasze usta w pocałunku....


Ash? <3 ^^

Od Ashlynn do Marka

Po chwili odsunęłam się lekko od niego, z szafki wyciągnęłam confetti.
- No to świętujmy. - uśmiechnęłam się i wypuściłam je.
Po chwili zaczęły powoli spadać jak płatki śniegu.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

- Wracam właśnie z JYP iii....nie zgadniesz.
- No nie zgadnę.
- Przedłużyli z nami kontrakt. -powiedziałem wstając od stołu.
- Świetnie, gratuluję.
Podszedłem do niej złapałam ją za rękę. Byłem taki szczęśliwy, że musiałem zatańczyć. Położyłem drugą rękę na jej talii i przysunąłem się lekko, po czym zacząłem się z nią obracać. Śmiałem się głośno...Tak bardzo się cieszyłem.

Ashlyn? xD

Od Ashlynn do Marka

Siedziałam w kuchni przygotowując jedzenie dla psów. Coś w stylu bomby witaminowej z ryżem mi mięsem, nagle zadzwonił dzwonek. Wytarłam dłonie w ściereczkę i podeszłam do drzwi.
- O, Mark. - uśmiechnęłam się lekko. - Wchodź. - zaprosiłam go do środka słysząc zniecierpliwione szczekanie psów.
Chłopak wszedł do kuchni za mną, usiadł na krzesełku po drugiej stronie blatu, naprzeciw mnie.
- Co tam? - uśmiechnęłam się lekko i wkruszyłam im do jedzenia witaminy.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Posłałem jej ciepły uśmiech.
- No to do jutra.
- Do jutra. -mrugnąłem i poszedłem do domu.
***
Z samego rana pojechałem do biura, mieliśmy się spotkać z chłopakami i dostać wiadomość czy chcą przedłużyć kontrakt. W ogóle się nie denerwowaliśmy, bo jesteśmy zbyt dobrzy, aby teraz nas porzucić. Oczywiście nie myślę o tym, aż tak egoistycznie, że jesteśmy najlepsi...
***
Wszystko bardzo szybko poszło. Nadal jesteśmy GOT7 i nic tego nie zmieni. Zaszło kilka zmian w umowie, ale nie sprawiały nam one żadnych kłopotów, nawet dawały więcej...swobody. Zadzwoniłem do rodziców poinformować ich o tym, a później postanowiłem pochwalić się Ashlynn, pojechałem więc do jej domu.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Uśmiechnęłam się i odwzajemniłam uścisk.
- Drobiazg. - powiedziałam gdy się od siebie odsunęliśmy.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Podszedłem bliżej i patrzałem jak Ash leci w dół...a po chwili jest już w wodzie.
- Boisz się? -spytał chłopak.
- Skądże, po prostu dawno ie skakałem. -(mówiłem prawdę) i odsunąłem się nieco od krawędzi.
Wziąłem krótki rozbieg i skoczyłem wykonując podwójne salto. Leciałem szybko w dół, nawet nie zdążyłem pomyśleć czy ten Alex to widział i wpadłem do wody.
- I jak było? -spytała Ash, podpływając do mnie.
- Świetnie. -uśmiechnąłem się do niej.
***
Odprowadziłem ją pod dom.
- Chciałem Ci podziękować. Byłe wspaniale...dawno się tak nie bawiłem. -podszedłem bliżej i przytuliłem ją.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

- Taak, na pewno. - przewróciłam oczami z uśmiechem.
- Dobra, gotowe. - usłyszałam nagle.
Podeszliśmy do nich, założyliśmy uprzęże, przypięli nas.
- Skaczesz? - spytał Alex, kierując te słowa do Marka.
- Nieee, panie mają pierwszeństwo. - stwierdził.
Zaśmiałam się krótko.
- Widzimy się na dole. - posłałam mu uśmiech.
Podeszłam do krawędzi, stanęłam na rękach i ruszyłam w dół.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Złapałem dziewczynę w talii i popchnąłem ją lekko. Przytrzymała się barierki i odwróciła.
- Wiesz co... -pokręciła głową- ...nie zasługujesz.
- Oj to było silniejsze ode mnie. A po za tym nie pozwoliłbym, abyś spadła. -posłałem jej uśmiech.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Zaśmiałam się.
- Dobra, to chodź... twardzielu. - posłałam mu uśmiech i ruszyłam w stronę drzwi.
***
Na miejscu byliśmy po jakiś piętnastu minutach. Czekał na nas Alex.
- Cześć Ash. - przytulił mnie lekko.
- Hej. - odwzajemniłam uścisk i odsunęłam się od niego. - Wszystko gotowe? - spytałam z uśmiechem.
- Owszem. - odwzajemnił gest.
- Mark, to jest Alex. Al, to Mark. - przedstawiłam ich sobie.
Podali sobie rękę, przeszliśmy przez niewielki las (Był tu też park linowy, paintball i wiele innych) szliśmy wysooooko w górę, aż w końcu dotarliśmy. Na samym dole była woda, gdy skoczyłeś i byłeś przy wodzie, klikali specjalny przycisk, uprząż puszczała a ty wpadałeś do wody. Z mamą, skakaliśmy wiele razy, z Artim później też. Poszli dokończyć sprawdzanie uprzęży, podeszłam do barierki i wychyliłam się lekko, Mark jednak mi przerwał.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Zaśmiałem się.
- Proszę Cię Ashlynn, ja i lęk wysokości? -pokręciłem głową- Ale nie, nie mam, bardzo lubię duże wysokości.
- No to wspaniale. -powiedziała i uśmiechnęła się szeroko- Co powiesz na....bungee?
Przez chwilę myślałem, że żartuje, ale ona tak na poważnie.
- Jasne. podskoczyłem i zacząłem się śmiać.
śmiech Marka <3
04:14  04:17

Ashlynn?? ^^

Od Ashlynn do Marka

- Zastanowię się. - postanowiłam się z nim jeszcze chwilę podroczyć. - No dobra, to chodź. Albo nie, czekaj. Muszę zadzwonić, minutka.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Alexa, po krótkiej rozmowie rozłączyłam się.
- Najważniejsze pytanie, masz lęk wysokości? - spytałam.

Mark? Co powiesz na bungee? :3


Od Marka do Ashlynn

- A niby czemu miałbym nie zasłużyć? -spytałem robiąc smutną minę- No to może tak...przepraszam za wszystko co zrobiłem złego. Już dostanę? -uśmiechnąłem się z nadzieją w oczach.

Ashlynn? Czy to Cię przekona xd

Od Ashlynn do Marka

Usiadłam na kanapie, Coco wskoczyła mi na kolana, uśmiechnęłam się pod nosem i pogłaskałam ją.
***
Razem z Marco obstawialiśmy wynik meczu, niestety, wygrał Marco...
- No, to czekam na niespodziankę dla mnie. - uśmiechnął się zwycięsko.
- Hm... - zastanowiłam się chwilę. - Nie wiem, czy zasłużyłeś. - uśmiechnęłam się lekko.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

- Też czekam na mecz. Przygotowałem popcorn i zaraz robię coś do picia, jeżeli chcesz?
- Jasne. -pokiwała głową i weszła do środka.
Zaprowadziłem ją do salonu i puściłem Coco, ta od razy podbiegła do dziewczyny i przywitała się. Ja udałem się do kuchni i nalałem picia dla Ashlynn, po czym usiadłem na sofie obok i podałem jej szklankę.
Po kilku minutach zaczął się mecz.

Ash? ;3

Od Ashlynn do Marka

Siedziałam na środku kanapy, czekając na mecz. Bez Artiego było tu strasznie cicho. Nie lubię być sama... postanowiłam przejść się do Marka.
- Hej, chciałbyś może obejrzeć ze mną mecz? - wskazałam wzrokiem na swój dom. - Artie pojechał do znajomych i wróci jutro wieczorem, a oglądanie samemu nie sprawa żadnej frajdy. - uśmiechnęłam się lekko.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Poszliśmy z chłopakami do budki z lodami.
***
Siedziałem w pokoju i czekałem na mecz. Przygotowałem już popcorn i nalałem do szklanki coli z lodem. Położyłem się na mniejszą sofę w salonie. Po chwili przybiegła Coco i domagała się pieszczot. Wziąłem ją sobie bliżej i zacząłem głaskać.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. westchnąłem cicho i wziąłem sunię na ręce. Ciekawe kto to...Otworzyłem drzwi i uśmiechnąłem się delikatnie.
- Cześć Ash.

Ashlynn? ;3

wtorek, 12 lipca 2016

Od Ashlynn do Marka

- Może innym razem...nie mam ochoty. - westchnęłam. Ochotę może i miałam, ale niestety chęci brak... to zdecydowanie mój słabszy dzień, czasem tak mam.
- Aż tak cię wyczerpaliśmy? - zaśmiałem się lekko Mark.
- No co ty, wykończyć mnie? Pff, daleka droga. Do zobaczenia. - uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam w stronę domu. Artiego nie będę do jutra wieczoru, pojechał gdzieś ze znajomymi więc mogę pobyć sama. Ale czy to dobrze?

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Odprowadziłem dziewczynę wzrokiem, aż zniknęła za budynkiem.
***
Siedzieliśmy u Jackson'a i mieliśmy małą imprezę pożegnalną, bo wyjeżdżał do rodziców do Chin.
- Hmm...ktoś tu się zadurzył. -usłyszałem.
Podniosłem głowę i zobaczyłem, że wszyscy na mnie patrzą.
- Taak? Kto? -uadełem, że nie wiem o co im chodzi.
- Ty. -powiedział Bambam i uśmiechnął się.
Spojrzałem na niego i pokręciłem głową. < [RealGOT7] episode 3. Image game    12:27 12:30 >
- Czyli to wcale nie były plotki.
- Były. Lubię Ash, nawet bardzo...jest ładna, ma śliczne oczy...
- Uuuuuuuuuuuuuuuu -po chwili zaczęli się cicho śmiać.
- Spodobała Ci się, bardzo.
- No co, to w końcu dziewczyna, ładna dziewczyna.
- Jedyna dziewczyna.
- Twoja dziewczyna.
Westchnąłem tylko. Nie ma sensu wdawać się z nimi w większą dyskusję, i tak w końcu postawiliby na swoim. Nie miałem z nimi szans, sam...nie do wiary, nawet Junior był po przeciwnej stronie...uśmiechnąłem się pod nosem.
***
Nadszedł dzień kiedy mieliśmy zacząć nagrywać teledysk. Po dwóch tygodniach treningu, byliśmy gotowi. Jackson wrócił na czas wypoczęty i gotowy już tydzień temu, więc nie miał żadnych zaległości, szczególnie, że świetnie tańczył i szybko załapał nieco zmienioną choreografię.
Cały dzień spędziliśmy na nagrywaniu, byliśmy wykończeni. Ale nie tak bardzo jak Ashlynn, która nigdy wcześniej chyba nie tańczyła w żadnym teledysku. My się przyzwyczailiśmy...
- To co, może lody? -zaproponował Youngjae, kiedy wychodziliśmy z szatni i podeszła do nas Ash.

Ashlynn? ;3
Wybacz, że bez linku i błędy, ale na talefonie jestem. :\

Od Ashlynn do Marka

Uśmiechnęłam się lekko widząc co robią jego koledzy.
***
Gdy wszystko było gotowe, mogłam iść. Jutro z rana miałam stawić się na trening. Pożegnałam się z chłopakami i wróciłam do domu.

Mark? Lekki brak pomysłu, tak, wiem który to xd

Od Marka do Ashlynn

- Ani trochę... -uśmiechnąłem się do niej.
***
Szliśmy całą ósemką do wytwórni, aby Ashlynn podpisała ostatecznie zgodę. Rozmawialiśmy właśnie o tej plotce, którą nie dawno wymyślono o mnie i o Ash. Junior teraz udawał "moją dziewczynę"
A później wtrącił się Jackson.

Ashlynn? ;3 (wiadomo, który to Mark? xd)

Od Ashlynn do Marka

Usiedliśmy na trawie w cieniu.
- Będziemy musieli nadrobić trening, bo się rozleniwicie. - wzięłam od Maksa piłkę i rzuciłam mu nią.
Spojrzałam na nasze splecione dłonie a później oparłam o pień drzewa.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Poczułem jak oblewam się rumieńcem. Odwzajemniłem gest.
- Ależ to drobiazg. -odsunąłem się lekko- A teraz kładź się, bo Twój stan jeszcze się pogorszy. -pokręciłem głową i uśmiechnąłem się.
- Dobrze, dobrze. -położyła się.
- Przynieść Ci coś do picia? Może jesteś głodna?
- Wody poproszę.
- Jasne, zaraz wrócę.
Zszedłem na dół.
- I co? -spytał Artie.
- Nic, chciała wody.
- Już jej nalewam. -poszedł do kuchni, a ja podszedłem do Juniora.
- Zostajesz czy jedziesz ze mną do wytwórni?
- Zostanę jeszcze, jak coś zadzwonię.
- Dobra będę czekał. Pozdrów ją, niech wyzdrowieje szybko.
- Już ja o to zadbam. -uśmiechnąłem się pod nosem.
Kiedy Artie wrócił, Juniora już nie było. Podał mi szklankę i poszliśmy do Ashlynn.
***
Przez dwa dni opiekowałem się dziewczyną i jej zwierzakami. W końcu Ash mogła normalnie chodzić, podobno już nie czuła większego bólu, więc pozwoliłem jej wyjść na dłużej z łóżka. Złapałem ją za rękę i zeszliśmy na dół razem z psiakami. Poszliśmy do ogrodu.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Posłałam mu ciepły uśmiech, jego kolega zszedł już na dół, słychać było jak zaczyna rozmowę z Artim. Mark usiadł na łóżku a ja usiadłam.
- Miałaś nie wstawać. - zaprotestował.
- Ależ to konieczność. - uśmiechnęłam się lekko. Pocałowałam go w policzek i przytuliłam. - Dziękuję... - szepnęłam.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Jak tylko zobaczyłem, że chłopak upuszcza Ashlynn podbiegłem do nich...ale nie zdążyłem. Ash leżała na ziemi i wygięła się z bólu.
- Ash...
- Boli. -złapałem ją za rękę.
- Nie ruszaj się lepiej, gdzie Cię boli?
- Plecy, kręgosłup... -zajęczała cicho.
***
Od razu pomogliśmy dziewczynie, nie było to nic poważnego, ale wyobrażam sobie jej ból. Niestety w najbliższym czasie, poleży sobie w łóżku. Ale nadal nie zrezygnowała z występu z nami w teledysku.
***
Razem z Juniorem odwieźliśmy ją do domu.
- Cześć Artie. -powiedziałem kiedy chłopak otworzył drzwi.
- Co jej się stało? -spytał widząc smutną minę Ashlynn.
- To przez jej nierozważnego instruktora. -wyjaśniłem tylko i ostrożnie wziąłem dziewczynę na ręce.
- Mark... -objęła się mojej szyi.
- Bezpieczniej będzie jak Cię doniosę do Twojego pokoju. -posłałem jej uśmiech.
Junior szedł za nami, asekurował mnie, w razie, gdybym się o schodek potknął. Położyłem Ashlynn ostrożnie na jej łóżku.
- No więc, wstawaj tylko jeżeli będzie to konieczne. To poleżysz...góra trzy dni i na spokojnie salto zrobisz na zawołanie. -mrugnąłem do niej.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

- Ja? - uśmiechnęłam się lekko, z delikatną ekscytacją w oczach.
- Ty. - uśmiechnął się. Podskoczyłam radośnie i mocno go przytuliłam. - Czyli tak. - zaśmiał się.
- Oczywiście! - przeczesałam dłonią włosy.
- Aaaa. - zaczął nasz instruktor. - Mogliby pokazać wam parę ruchów, które może wykorzystacie w teledysku? - spytał z nadzieją w głosie.
Chłopak skinął głową. Ustalił nam kolejność, najpierw byłam z dziewczynami - nie zbyt podobał mi się ten ruch, ale no dobra...

Później byłam cały czas z Eliotem, zawsze razem tańczymy.



No i na końcu nasz najlepszy ruch (Ash to ta na dole)

- Pokażcie to, co ostatnio ćwiczymy! - rozkazał.
- Ale... nie ma materacy. - zauważył Eliot.
- Nie bądź ciotą i w końcu będziesz miał motywację żeby ją złapać!
Westchnęłam głośno.
- Dalej, nie wstydź się. - jeden z kolegów Marka uśmiechnął się szarmancko i mrugnął.
Skierowałam wzrok na Marka a później na Eliota, skinęłam głową. stanęłam naprzeciw chłopaka, ruszyłam w jego kierunku. Podskoczyłam lekko, on mnie złapał, oplotłam się nogami wokół jego.
- Boję się. - mruknęłam.
Zamknęłam mocno oczy i dochyliłam do tyłu, właśnie wtedy chłopak przez przypadek mnie puścił a ja runęłam na ziemię, był wysoki więc była to dość duża wysokość. Jęknęłam cicho i lekko wygięłam się z bólu.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Pomyślałem, że zwykłe "najlepszego" to nie wystrczająco jak są czyjeś urodziny. Dowiedziałem się, od Artie'ego (wtedy w kuchni) że Ash tańczy...Pomyślałem, że możemy z chłopakami zorganizować lekcję tańca do naszego nowego utworu w jej szkole. Przygotowałem wszystko sam, no Junior mi trochę pomagał. Ja dawałem pomysły, a on to ogarniał w całość.
***
- Witam, dzisiejszy trening porowadzi grupa znanych chłopaków, GOT7. -trochę żenująco przedstawił nas instruktor.
Pomachałem do Ash, odwzajemniła gest. Zaczęliśmy od rozgrzewki, później przeszliśmy do nauki tańca. Krok po kroku...wszyscy się nieźle przy tym ubawiliśmy. Na koniec zatańczyliśmy razem całość, wyszło świetnie. Przez cały czas przyglądałem się Ashlynn, jak tańczy. Ostatecznie podjąłem decyzję. Kiedy skończyliśmy przywołałem do siebie dziewczynę. Chłopacy również podeszli.
- No więc, pomyśleliśmy...
- On pomyślał. -Jackson posłał dziewczynie lekki uśmiech
- ...Tak, że mogłabyś zatańczyć w nowym teledysku. Rozmawialiśmy już z menagerem, jest na tak. Tylko czy Ty byś chciała?

Ashlynn??? ;3

Od Ashlynn do Marka

Chłopak przy niektórych zdjęciach miał dziwną minę, zastanawiało mnie to troszkę.
***
Po południu poszłam wziąć prysznic, zapakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam na trening. W szatni przebrałam się w dresy i koszulkę oraz trampki.

Weszłam na salę, gdzie byli wszyscy. Razem z Eliotem, Merry, Alice i Alexem rozciągaliśmy się w boku sali, nagle zauważyłam Marka z kilkoma innymi chłopakami, wchodzącego razem z naszym instruktorem. Czyżby to była ta niespodzianka o której mówił ostatnio.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Gdzieś o drugiej w nocy, dostałem SMS od Jackson'a.
Jackson: Mark, co to za dziewczyna? Czemu się nie pochwaliłeś?
Ja: Że co? O co Ci chodzi?
Myślałem, że sobie żartuje,co do niego podobne, ale tak o drugiej w nocy..
Jackson: Z którą byłeś dzisiaj nam jeziorem. IGOT7 wszędzie już o tym piszą...ktoś napisał, że to nie w porządku z umową, którą podpisaliśmy z JYP.
Ja: Jack, ja nie mam dziewczyny. A w ogóle skąd wiesz, że byłem nad jeziorem?
Jackson: Nie mogę zasnąć i czytam co IGOT7 piszą...na twitterze już mnożą się zdjęcia Twoje z tą blondynką...
Ja: Aii, posłuchaj ja z nią nie jestem. Znamy się...tyle. Nie mogę uwierzyć, że uwierzyłeś w te plotkę :(
Jackson: No wiesz...to nie pierwszy raz kiedy was razem widziano, więc...wiesz.
Ja: Taa, wiem. Idę spać, cześć.
Jackson: Ale nie jesteś zły?
Ja: Nie jestem, ani trochę. Dobranoc.
***
Wychodząc rano z Coco, przed płotem za krzakami zauważyłem kilka dziewczyn.
- Cii, idzie. -odezwała się któraś.
Otworzyłem furtkę i wyszedłem na chodnik, patrząc w ich stronę. Każda miała telefon i robiły mi zdjęcia, albo nagrywały filmiki...
- Cześć, nie ładnie to tak podglądać. -pokręciłem głową.
- Wybacz oppa. -ukłoniła się jedna w przepraszającym geście- Czy...to prawda, że masz już dziewczynę?
Zaśmiałem się, spotkałem się tylko z jedną dziewczyną i już takie rzeczy sobie wyobrażają...
- To kłamstwo, zwykła plotka. Nie chodzę z tą dziewczyną, to moja koleżanka...a w umowie i JYP nie ma nic, o tym, że nie możemy spotykać się ze znajomymi czy rodziną w wolnym czasie.
- Przepraszamy. -powiedziały wszystkie chórem i ukłoniły się.
- Wybaczam, ale następnym razem nie wierzcie wszystkiemu co jest napisane na portalach społecznościowych okay? I proszę, nie nękajcie też tej dziewczyny. -dodałem widząc, że dwie inne stoją pod domem Ash i wyraźnie się niecierpliwią.
Fanki pod moim domem przepędziły je od razu, a ja im podziękowałem. 
***
Wróciłem do domu i sam zacząłem czytać komentarze o mojej "dziewczynie". Było kilka komentarzy, które mnie rozbawiły, kilka które zasmuciły i trochę nawet zdenerwowały. Postanowiłem dodać post.
Kochane IGOT7!
Oficjalnie oświadczam, że jestem wolny. Na razie nie mam żadnej na oku, więc możecie być spokojne. Proszę nie wierzcie już więcej we wszystko co napisane jest na portalach społecznościowych.
^^
***
Poszedłem na trening z chłopakami. Wracając wpadłem na Ash, jej telfon wylądował na ziemi, my zresztą też. Podniosłem go i podałem dziewczynie, ale zuważyłem kilka zdjęć i podpisy "Sto lat, kochana :*" na jednym była z jakimś chłopakiem...obejmował ją...nagle poczułem ukłucie zazdrości. Pomogłem jej wstać.
- Czyli masz dzisiaj urodziny?
Pokiwała głową.
- No więc...najlepszego. -przytuliłem ją lekko i odsunąłem się.
- Dzięki. -uśmiechnęła się.
Pokazała mi kilka zdjęć, które wstawili jej znajomi na urodziny. Zabawne, urocze, słodkie, a patrząc na niektóre gotowało się we mnie z zazdrości...bardzo lubiłem ją, ale zazdrosny byłem jako kolega...Chyba...

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Gdy ta dwójka odeszła, posłałam chłopakowi uśmiech.
- Pan sławny widzę. - zaśmiałam się lekko.
***
Rano, obudził mnie tata z Artim. Przynieśli tort z palącą się świeczką na czubku, od razu się uśmiechnęłam i usiadłam.
***
Co chwilę przychodziły nowe powiadomienia, znajomi składali życzenia, a ja odpowiadałam na nie.
"Sto lat księżniczko <3"
"Wszystkiego naj Ash! :*"
"No panowie, mam przykre wieści. Jeśli nie jesteście psem, nie macie u niej szans. XD Sto lat Ash :*"
"Wracaj do nas :c Stówki! ;**"
"Spełnienia marzeń mała! <3"
"Sto lat wariatko :*"
"Wszystkiego naj stara krowo ;*"
"Nie zmieniaj się Asiu, naj <3"
"Stooo laaaat :D"
"Nasz Abyś ma dziś urodzinkiii, spełnienia marzeń kochana :*"
"Najlepsze wakacje ever, trzeba powtórzyć <3 Stówka ;3"
"Sto lat siostra :**"
"Zdrówka, spełnienia marzeń :D"
"Stoo laaat piękna :*:
"Ash, twój chłopak pozdrawia i tęskni XD Naj :*"

"Sto lat mięśniaku mój :*"

"Zdrówka Asiu :*"

"Tęsknimy Ash <3 Sto lat :***"

"Najlepszego perełko ;3"

"Uwaga chłopaki, macie odczynienia z ekstremalną dziewczyną <3 Najlepsza wycieczka, spełnienia marzeń :*"

"Zdrowia, szczęścia i abyś w końcu znalazła tego wymarzonego jedynego :*"

"Szykuj się na spotkanie Abyś <3 Wszystkiego co najlepsze ;*"

"Sto lat, sto lat Ash! :D"

"Najlepszego zakochańcu <3"


Mark?

Od Marka do Ashlynn

Poszliśmy nad jezioro. Odetchnąłem głęboko świeżym powietrzem. Usiedliśmy na rozgrzanym piachu. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna z chłopakiem.
- Hej oppa, moglibyśmy autograf? -spytała dziewczyna uśmiechając się szeroko.
- Jasne. -pokiwałem głową i wziąłem od niej długopis.
Podała mi zdjęcie, tu chyba nie najlepiej wyszedłem...no cóż. Podpisałem i dodałem uśmiechniętą buźkę. Chłopak dał drugie zdjęcie, no tu już jakoś wyglądam, uśmiechnąłem się pod nosem i podpisałem.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Weszłam do kuchni, Mark i Artie rozmawiali w kuchni.
- Okej, to ja was zostawię. - poszedł do swojego pokoju, a ja usiadłam naprzeciw chłopaka.
- Może się przejdziemy? - zaproponował. - Nad jezioro... czy gdzieś.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się lekko.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Poszedłem do stoiska z zabawkami, kupiłem wielkiego misia dla Alice i podałem jej go. Przytuliła go, a później mnie.
- Jak go nazwiesz?
- Markum. -odpowiedziała bez zastanawiania- mój Markum. -dała mu buziaka w nos, a później mnie przytuliła.
Wziąłem ją na ręce i zakręciłem nas. Zaczęła się śmiać.
***
Po południu przyjechał tata po Joey'ego i Alice. Pożegnałem się z nimi i pojechali...po spacerze z Coco, poszedłem do domu Ashlynn. Otworzył Artie.
- O cześć.
- Cześć, jest Ashlynn?
- Jeszcze nie wróciła, za raz powinna być. Wejdź.
Usiedliśmy w kuchni, chłopak nalał nam soku i usiadł na przeciwko. Zaczęliśmy gadać o nowej płycie, do której właśnie się przygotowujemy z chłopakami. Nagle do domu weszła Ash.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

- Jasne. - uśmiechnęłam się i podsadziłam małą dziewczynkę na konia, podszedł do mnie Eliot, razem ruszyliśmy dalej.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Kiedy przyjechali Joey i Alice od razu postanowiliśmy pójść na festyn. Tam spotkaliśmy Ashlynn.
***
- Dziękuję. -powiedział Joey, kiedy pomogliśmy mu zejść z konia.
- Proszę. -dziewczyna uśmiechnęła się do niego.
- Markum, Markuum. Kupisz mi misia, kup mi misia, kup. -Alice zaczęła ciągnąć mnie za rękę.
- Dobrze, zaraz Ci kupię. Wybacz mi -te słowa skierowałem do Ashlynn- może później pójdziemy gdzieś razem?

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Poszliśmy odprowadzić chłopaka do drzwi.
***
Następnego dnia z rana poszłam do stadniny, wyznaczyli mnie i kilka innych dziewczyn oraz chłopaków do oprowadzanek na festynie. Nie miałam nic przeciwko, ja, zarówno jak i Last lubiliśmy dzieci.
***
Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopiec.
- Można pojeździć? - spytał.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się do niego lekko.
- Mark! Tutaj jest wolny konik! - krzyknął.
- Ooo, hej. - uśmiechnął się lekko.
- Cześć. - odwzajemniłam gest.
Podsadziłam chłopca na siodło, chwyciłam wodze Noir'a i ruszyłam przed siebie, Mark szedł obok mnie, rozmawialiśmy.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

- Wiesz, co jak tak możesz. Swoją małą siostrzyczkę straszyć?
- Ejj, nie jestem małą siostrzyczką. -posłałem jej uśmiech.
Artie zaczął się śmiać i roztrzepał jej włosy ręką. Wyglądała zabawnie, oboje zaczęliśmy się śmiać. W tedy jej ptak podleciał do chłopaka i ugryzł go w palec, a później mnie.
- Ała. Mogłabyś pilnować tego ptaka.
Ashlynn śmiała się z niego i pogłaskała orła pod dziobem.
- W sumie, to...zasłużyliśmy sobie. -stwierdziłem i westchnąłem- Jest już późno...muszę wracać do domu, jutro rodzeństwo przyjeżdża...

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Westchnęłam lekko, podbiegłam na palcach do włącznika i zapaliłam światło. Poszliśmy do góry, otworzyłam drzwi od mojego pokoju a wtedy wyskoczył Artie krzycząc, podskoczyłam i pisnęłam. Zakryłam usta dłonią, ten zwijał się ze śmiechu. Pokręciłam lekko oburzona głową. Z pokoju wyleciał Will, usiadł na moim ramieniu, skrzeknął groźnie na chłopaka i otarł się główką o mój policzek. Czułam na sobie wzrok Marka, również na niego spojrzałam.
- To nie było śmieszne... przestraszyłeś ją. - skarcił go wzrokiem.
- Ojej, rycerzyk się znalazł. - wyprostował się. - Nie przesadzaj, nic jej nie jest. - wywrócił oczami.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Brat Ashlynn włączył kolejny film.
- Tylko tym razem nie uciekaj. W sumie i tak nie będziesz miała powodów -posłałem jej lekki uśmiech- co nie? -zwróciłem się do chłopaka.
- Tak, tylko, że Ashlynn to się nawet klaunów boi. -zaśmiał się.
- Spadaj. -powiedziała Ash, udając oburzoną.
- Dobra, dobra. Już cicho. -uspokoiłem ich, bo właśnie zaczął się film.
***
Po dwóch godzinach śmiechu, płakania i leżenia na podłodze Artie'ego, chłopak wyłączył telewizor. Zrobiło się bardzo ciemno.
- Artie, włącz światło. -powiedziała dziewczyna z lekkim przerażeniem w głosie.
- Po co, tak jest fajniej. -zaśmiał się.
- Artie, proszę.
- Co boisz się? -spytał udając troskę.
- Bardzo śmieszne. -rzuciła poduszką w niego.
Ale chyba nie trafiła, bo usłyszeliśmy jak coś upada na ziemię. Coś oprócz poduszki...
- Co to było? -Artie wstał z sofy- Kto Tu jest?
W ciemności widziałem tylko kontury, różnych przedmiotów i oczywiście Ashlynn oraz Artie'ego.
- Nikogo tu nie ma, oprócz nas.
- Zwierzaki są na górze? -spytał chłopak.
- Tak, śpią.
- Pójdę sprawdzić. -słyszeliśmy jego kroki.
Po chwili huk.
- Artie. Co to było? -spytała Ash. Nie odpowiadał- Artie, nie żartuj sobie.
- Pójdę zobaczyć co to. -oznajmiłem.
Wstałem z łóżka, ale zatrzymała mnie Ash. Złapała mnie za rękę i pociągnęła lekko, usiadłem z powrotem i spojrzałem w jej stronę.
- Nie idź, proszę. -powiedziała cicho.
Chyba na serio się boi.
- Dobrze, ale chyba nie zamierzasz tu siedzieć do rana? -uśmiechnąłem się, ale w tych ciemnościach pewnie tego nie zauważyła.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Westchnęłam delikatnie i podeszłam do drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam Marka.
- Hmm? - mruknęłam.
- Oglądasz z nami komedię? - spytał.
- No oglądam. - posłałam mu ledwo widoczny uśmiech.
Zagasiłam światło i ruszyłam za chłopakiem na dół, usiadłam obok niego i oparłam o niego delikatnie ramieniem.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Jak dla mnie film nie był zbyt straszny, spostrzegłem tam wiele niedoskonałości, kilka wpadek.
***
- To co...może teraz komedia, tak dla odmiany. -spytał Artie.
- Jasne, może Ash z nami obejrzy?
- Nie wiem czy w ogóle będzie chciała teraz z nami siedzieć. ale możesz iść i zapytać, pewnie jest w swoim pokoju. -chłopak powiedział mi dokładną drogę.
Wstałem z łóżka i ruszyłem w nieznane...kiedy stałem już pod drzwiami, zapukałem.
- Jeżeli to Ty Artie, to spadaj.
Zaśmiałem się cicho.
- A jeżeli to nie on?

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Film był na tyle brutalny i straszny, że musiałam zasłaniać oczy poduszką.
- Wiesz że nie lubię takich filmów. - mruknęłam wstając.
Przeskoczyłam oparcie kanapy i stanęłam na stoliku za nią.
- Specjalnie taki wziąłem, żeby się ciebie pozbyć. - zaśmiał się lekko, wiem, że żartował.
- Debil. - mruknęłam i oberwał w głowę poduszką. - Proszę bardzo, pozbyłeś się mnie.
Zeskoczyłam ze stolika i poszłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi i położyłam na łóżko, Max i Lonnie od razu położyli się obok mnie, przytuliłam ich. Po chwili jednak wstałam i poszłam dać William'owi jeść.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

W sumie te sprawy mogły trochę poczekać...
- Pójdę się tylko przebrać...i zaraz wrócę.
- Dobra, będziemy czekać. -pokiwałem głową i poszedłem do siebie.
Wziąłem szybki i orzeźwiający prysznic po ciężkiej rozmowie. Przebrałem się szybko, pożegnałem z Coco i zamknąłem drzwi.
***
Siedzieliśmy na sofie w salonie, Artie włączał właśnie film. Jakiś horror, no będzie ciekawie.

Ashlynn? ;3

Od Ashlynn do Marka

Machnęłam jedynie ręką.
- Może wejdziesz? - zaproponowałam.
- Raczej nie, mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia... wybacz.
Przyszedł Arti, zacznęli gadać, złapali wspólny temat.
- Przygotujesz wszystko? - poprosił podając mi siatkę z wszystkimi rzeczami.
Westchnęłam lekko, wzięłam ją i poszłam do kuchni.
- Może oglądniesz z nami filmy? - spytał Artie.
- Właściwie... okej. - usłyszałam kiedy nasypywałam chipsy do pojemnika.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Po długiej rozmowie wyszedłem z JYP i ruszyłem w stronę domu Ashlynn. Po drodze musiałem podpisać kilkanaście zdjęć i zeszytów.
***
Zapukałem do drzwi. Nagle usłyszałem ciche szczekanie Coco. Po chwili Ashlynn otworzyła drzwi, trzymała na rękach Coco, która prawie jej się wyrwała z objęć, kiedy mnie zobaczyła.
- Cześć. -posłałem dziewczynie uśmiech- Hej maleńka. -zwróciłem się do Coco- Nie sprawiała większych kłopotów?
- Tak, była bardzo grzeczna. -odwzajemniła uśmiech i oddała mi sunię.
Ta od razu polizała mnie po policzku. Zaśmiałem się i poprawiłem kosmyk, który spadł na jej oczka.
- Dziękuję Ci bardzo, będę musiał Ci się jakoś odwdzięczyć...

Ashlynn?

poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Ashlynn do Marka

- Jasne, rozumiem. - skinęłam głową.
- Aa.... mam taką prośbę, mogłabyś przez jakiś czas zaopiekować się Coco? Nie mam czasu wracać do domu, a nie mogę jej tam zabrać...
- Pewnie, z przyjemnością. - uśmiechnąłem się lekko.
Chłopak odwzajemnił gest, przywołał Coco, zapiął jej smycz i podał mi ją.
***
Siedziałam z Coco w domu, dałam jej zabawkę po Lily, była jej rozmiarów. Piłki, szarpaki Lonnie i Maksa mogły ją przeważyć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
- To pewnie twój pan. - uśmiechnąłem się do suczki.
Wzięłam ją na ręce i poszłam otworzyć drzwi.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Uśmiechnąłem się do siebie, czytając ostatni komentarz.
- Co tam? -spytała zerkając na mój telefon.
- Czytam komentarze, od fanek...ach Cosima. -pokręciłem głową.
Dziewczyna uśmiechnęła się, zablokowałem telefon i szliśmy dalej.
***
Dostałem telefon od Jacksona, że musimy spotkać się z menagerem.
- Wybacz mi, ale mam ważne spotkanie...

Ash?

Od Ashlynn do Marka

Nagle dostałam sms, wyciągnęłam telefon, Artie.
Arti: Ojciec dzwonił że nie wróci na noc, może zrobimy sobie wieczór filmowy? Pójdę do wypożyczalni, po chipsy, popcorn...
Ja: Nic nowego... pewnie, tylko koniecznie wybierz dobry horror i komedię :3
Arti: No wiadomo! :D
Przyszło mi też jakieś powiadomienie, jakaś moja znajoma skomentowała zdjęcie... o... Marka. Weszłam na nie i uśmiechnęłam delikatnie, spojrzałam na komentarz, ale mu słodzą... postanowiłam też napisać.
"Uroczy... piesek ;)"
Na telefon chłopaka przyszło powiadomienie o komentarzu. Uśmiechnęłam się delikatnie i skierowałam wzrok na moje psy.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Coco polizała ją po dłoni i przybiegła do mnie.
- Przejdziemy się? -posłałem dziewczynie uśmiech.
- Chętnie. -odpowiedziała.
Ruszyliśmy w stronę miasta. Coco cały czas próbowała nakłonić nowych znajomych do zabawy, na darmo. Doszliśmy do parku, tam spuściłem sunię ze smyczy i zacząłem rzucać jej ulubioną piłkę. Ciekawe czy Ashlynn, widziała nowe zdjęcie...ciekawe czy w ogóle ma instagrama. Mówiła, że słuchała kilka moich piosenek, co mnie ucieszyło.

Ashlynn?

Od Ashlynn do Marka

Usłyszałam czyjś głos, był to Mark.
- Hej. - uśmiechnęłam się lekko i podniosłam.
Chłopak wraz ze swoją kruszynką, Lonnie i Max jednak stali niewzruszeni, kiedy ta zaczęła wokół nich skakać.
- Dziś nie będą dobrymi kompanami do zabawy skarbie, wstali lewą łapą. - pogłaskałam ją lekko.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Obudziłem się krótko przed południem. Coco spała na moich plecach. Hmm...dawno nie dawałem nic na insta, fanki pewnie będą zachwycone nowym zdjęciem z Coco.
Gotowe.
- Dobra maleńka, wstawaj. Idziemy na spacer.
Zaszczekała radośnie i skoczyła z łóżka. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się. Nagle usłyszałem znajomy dźwięk, sprawdziłem telefon. Zaczęły sypać się miłe komentarze. Zawołałem psinkę i nałożyłem jej szelki z przypiętą smyczą. Na zewnątrz zauważyłem Ashlynn.
- Cześć! -pomachałem i jej poszedłem w jej stronę.

Ashlynn?

niedziela, 10 lipca 2016

Od Ashlynn do Marka

Właśnie kończyłam ogarniać swój pokój, ubrania i inne rzeczy miałam już poukładane, ustawiałam właśnie książki, zdjęcia i różne figurki na półkach. Will latał swobodnie po pokoju, usiadł na ramie (kurde, jak to się nazywało xd) łóżka i przyglądał się mu uważnie. Max i Lonnie leżeli już na swoim wspólnym posłaniu. Pogłaskałam orła i dałam mu smakołyk, tak samo jak psom za dwie wykonane sztuczki. Poszłam się wykąpać.
***
Williama na noc zamknęłam w klatce, jak zawsze. Zgasiłam światło i zapaliłam lampkę nocną, wzięłam swój notes i zapisałam notatkę z dzisiejszego dnia i jak co dzień wymyśliłam do niej cytat i dołączyłam małe zdjęcie nowego pokoju i domu. Kurcze... zapomniałam zasłonić okien. No nic, zasłonię jak będę odkładać zeszyt.

Mark?

Od Marka do Ashlynn

Przyglądałem się z jaką gracją poruszała się dziewczyna. Jakby była zawodową tancerką...no nic nie chciałem się dłużej gapić, więc ruszyłem dalej. Poszedłem z nią do parku, tam spuściłem ze smyczy, aby pobiegała trochę. Nagle podbiegły do mnie jakieś dwie dziewczyny.
- Aa. Mark, cześć. Jestem Andy, a to moja siostra Elise. Możemy prosić autograf?
- Jasne, ale nie mówcie nikomu, najlepiej nie przyprowadzajcie tu żadnych koleżanek...jestem zmęczony.
- Ciężki trening?
- Dla Ciebie wszystko. -uśmiechnęła siè.
Odwzajemniłem gest i wziąłem od Elise marker, po czym podpisałem ich plecaki. Dziwne, o tej porze kończyć lekcje? Coco załatwiła swoje potrzeby, posprzątałem po niej i wróciliśmy do domu.
***
Wszedłem do swojego pokoju i zacząłem w nim trochę ogarniać. Zasłaniając rolety, zauważyłem, że za oknem na przeciwko pali się światło. Przypomniałem sobie, że tam wprowadziła się spotkana dzisiaj dziewczyna. Nagle podeszła do okna, odsunąłem się momentalnie. Jeszcze pomyśli, że ją podgląduje czy coś...

Aahlynn? xd

Od Ashlynn do Marka

Max polizał drobną koleżankę a ta upadła ale cały czas merdała ogonkiem.
- Maksiu, uważaj. Zobacz jaka to kruszynka. - kucnęłam i pogłaskałam za uszkiem sunię. Podniosłam się i skierowałam wzrok na chłopaka. - Urocza. - posłałam mu lekki uśmiech.
- Uśmiecha się do niej więcej dziewczyn, niż do mnie. - stwierdził i zaśmiał się cicho. - Jestem Mark. - wyciągnął w moją stronę dłoń.
- Tak wiem, słyszałam parę twoich piosenek. Ashlynn. - odwzajemniłam gest.
- Ash, pomóż mi z tymi kartonami. - powiedział Arti.
- Wybacz, muszę pomóc. - uśmiechnęłam się lekko, chłopak skinął głową.
Podeszłam do brata, wzięłam od niego karton i zaniosłam do domu, psy chodziły przy mojej nodze w tą i z powrotem.

Mark?

Od Marka do Aashlynn

Od rana siedziałem w studiu i nagrywałem nowy kawałek z chłopakami. JB ostatnio chorował, więc z jego głosem nie było najlepiej. Ćwiczyliśmy też nowy układ...wróciłem późnym popołudniem do domu. W środku przywitała mnie Coco.
- Witaj maleńka. -pogłaskałem ją i poszłem do kuchni po smakołyk dla niej.
Usiadłem w salonie na kanapie i zawołałem ją, po zrobieniu kilku sztuczek dałem jej ciastko dla psów. Była zachwycona. Odpocząłem chwilę i założyłem suni szelki  przyczepiłem smycz i poszłem z nią na spacer. Na szczęście było dosyć chłodno, więc mogłem założyć kaptur, aby fanki mnie znów nie zatrzymywały co chwilę. Oczywiście cieszyło mnie, że jestem uwielbinay przez tyle dziewczyn, jednak dziś byłem zbyt zmęczony.
***
Nagle Coco zaczęła mnie ciągnąć. Podnisłem głowę, nie daleko szła dziewczyna z dwoma psami, dożo większymi od mojej Coco. Podszedłem bliżej. Sunia od razu się ucieszyła i zaczęła ostrożnie obwąchiwać psiaki, które też się cieszyły.

Ashlynn?