środa, 13 lipca 2016
Od Marka do Ashlynn
- Ashlynn, nie pomyśl sobie o mnie źle. -poprosiłem.
Ashlynn? spokokojnie xD
Od Ashlynn do Marka
- Gdzie idziesz? Tak szybko? - spytałam.
- Um... - westchnął lekko, speszył się.
Zrobiłam krok w jego stronę, zarzuciłam mu ręce na szyję.
- Nie uciekaj mi. - szepnęłam, stanęłam na palcach i go pocałowałam.
Mark? Za kilka opek ci się odda xD
Od Marka do Ashlynn
- Wybacz. -powiedziałem niemal szeptem- Kocham Cię, na prawdę. I rozumiem Cię...przepraszam.
Pocałowałem ją, po czym wstałem i wyszedłem z pokoju. Tak bardzo mi było wstyd.
Ashlynn? No i dobrze, co ten Marku sobie myślał xD
Od Ashlynn do Marka
- Wybacz Mark, ale... to za szybko, ja... nie chcę wyjść na łatwą. - westchnęłam lekko.
Mark? Heheh, nie ma XD
Od Marka do Ashlynn
***
Położyłem ją na łóżko. Schodziłem co raz niżej z pocałunkami, aż do jej szyi, po czym delikatnie wsunąłem rękę pod jej koszulkę.
Ashlynn? xD
Od Ashlynn do Marka
- Ja ciebie też. - ponownie go pocałowałam, na początku nieśmiało, potem jednak namiętniej.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Ash...kocham Cię.
Ashlynn? (l)
Od Ashlynn do Marka
Mark?
Od Marka do Ashlynn
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
Mark?
Od Marka do Ashlynn
Od Ashlynn do Marka
- No to świętujmy. - uśmiechnęłam się i wypuściłam je.
Po chwili zaczęły powoli spadać jak płatki śniegu.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- No nie zgadnę.
- Przedłużyli z nami kontrakt. -powiedziałem wstając od stołu.
- Świetnie, gratuluję.
Podszedłem do niej złapałam ją za rękę. Byłem taki szczęśliwy, że musiałem zatańczyć. Położyłem drugą rękę na jej talii i przysunąłem się lekko, po czym zacząłem się z nią obracać. Śmiałem się głośno...Tak bardzo się cieszyłem.
Ashlyn? xD
Od Ashlynn do Marka
- O, Mark. - uśmiechnęłam się lekko. - Wchodź. - zaprosiłam go do środka słysząc zniecierpliwione szczekanie psów.
Chłopak wszedł do kuchni za mną, usiadł na krzesełku po drugiej stronie blatu, naprzeciw mnie.
- Co tam? - uśmiechnęłam się lekko i wkruszyłam im do jedzenia witaminy.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- No to do jutra.
- Do jutra. -mrugnąłem i poszedłem do domu.
***
Z samego rana pojechałem do biura, mieliśmy się spotkać z chłopakami i dostać wiadomość czy chcą przedłużyć kontrakt. W ogóle się nie denerwowaliśmy, bo jesteśmy zbyt dobrzy, aby teraz nas porzucić. Oczywiście nie myślę o tym, aż tak egoistycznie, że jesteśmy najlepsi...
***
Wszystko bardzo szybko poszło. Nadal jesteśmy GOT7 i nic tego nie zmieni. Zaszło kilka zmian w umowie, ale nie sprawiały nam one żadnych kłopotów, nawet dawały więcej...swobody. Zadzwoniłem do rodziców poinformować ich o tym, a później postanowiłem pochwalić się Ashlynn, pojechałem więc do jej domu.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Drobiazg. - powiedziałam gdy się od siebie odsunęliśmy.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Boisz się? -spytał chłopak.
- Skądże, po prostu dawno ie skakałem. -(mówiłem prawdę) i odsunąłem się nieco od krawędzi.
Wziąłem krótki rozbieg i skoczyłem wykonując podwójne salto. Leciałem szybko w dół, nawet nie zdążyłem pomyśleć czy ten Alex to widział i wpadłem do wody.
- I jak było? -spytała Ash, podpływając do mnie.
- Świetnie. -uśmiechnąłem się do niej.
- Chciałem Ci podziękować. Byłe wspaniale...dawno się tak nie bawiłem. -podszedłem bliżej i przytuliłem ją.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Dobra, gotowe. - usłyszałam nagle.
Podeszliśmy do nich, założyliśmy uprzęże, przypięli nas.
- Skaczesz? - spytał Alex, kierując te słowa do Marka.
- Nieee, panie mają pierwszeństwo. - stwierdził.
Zaśmiałam się krótko.
- Widzimy się na dole. - posłałam mu uśmiech.
Podeszłam do krawędzi, stanęłam na rękach i ruszyłam w dół.

Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Wiesz co... -pokręciła głową- ...nie zasługujesz.
- Oj to było silniejsze ode mnie. A po za tym nie pozwoliłbym, abyś spadła. -posłałem jej uśmiech.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Dobra, to chodź... twardzielu. - posłałam mu uśmiech i ruszyłam w stronę drzwi.
***
Na miejscu byliśmy po jakiś piętnastu minutach. Czekał na nas Alex.
- Cześć Ash. - przytulił mnie lekko.
- Hej. - odwzajemniłam uścisk i odsunęłam się od niego. - Wszystko gotowe? - spytałam z uśmiechem.
- Owszem. - odwzajemnił gest.
- Mark, to jest Alex. Al, to Mark. - przedstawiłam ich sobie.
Podali sobie rękę, przeszliśmy przez niewielki las (Był tu też park linowy, paintball i wiele innych) szliśmy wysooooko w górę, aż w końcu dotarliśmy. Na samym dole była woda, gdy skoczyłeś i byłeś przy wodzie, klikali specjalny przycisk, uprząż puszczała a ty wpadałeś do wody. Z mamą, skakaliśmy wiele razy, z Artim później też. Poszli dokończyć sprawdzanie uprzęży, podeszłam do barierki i wychyliłam się lekko, Mark jednak mi przerwał.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Proszę Cię Ashlynn, ja i lęk wysokości? -pokręciłem głową- Ale nie, nie mam, bardzo lubię duże wysokości.
- No to wspaniale. -powiedziała i uśmiechnęła się szeroko- Co powiesz na....bungee?
Przez chwilę myślałem, że żartuje, ale ona tak na poważnie.
- Jasne. podskoczyłem i zacząłem się śmiać.
śmiech Marka <3
04:14 04:17
Ashlynn?? ^^
Od Ashlynn do Marka
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Alexa, po krótkiej rozmowie rozłączyłam się.
- Najważniejsze pytanie, masz lęk wysokości? - spytałam.
Mark? Co powiesz na bungee? :3
Od Marka do Ashlynn
Ashlynn? Czy to Cię przekona xd
Od Ashlynn do Marka
***
Razem z Marco obstawialiśmy wynik meczu, niestety, wygrał Marco...
- No, to czekam na niespodziankę dla mnie. - uśmiechnął się zwycięsko.
- Hm... - zastanowiłam się chwilę. - Nie wiem, czy zasłużyłeś. - uśmiechnęłam się lekko.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Jasne. -pokiwała głową i weszła do środka.
Zaprowadziłem ją do salonu i puściłem Coco, ta od razy podbiegła do dziewczyny i przywitała się. Ja udałem się do kuchni i nalałem picia dla Ashlynn, po czym usiadłem na sofie obok i podałem jej szklankę.
Po kilku minutach zaczął się mecz.
Ash? ;3
Od Ashlynn do Marka
- Hej, chciałbyś może obejrzeć ze mną mecz? - wskazałam wzrokiem na swój dom. - Artie pojechał do znajomych i wróci jutro wieczorem, a oglądanie samemu nie sprawa żadnej frajdy. - uśmiechnęłam się lekko.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
wtorek, 12 lipca 2016
Od Ashlynn do Marka
- Może innym razem...nie mam ochoty. - westchnęłam. Ochotę może i miałam, ale niestety chęci brak... to zdecydowanie mój słabszy dzień, czasem tak mam.
- Aż tak cię wyczerpaliśmy? - zaśmiałem się lekko Mark.
- No co ty, wykończyć mnie? Pff, daleka droga. Do zobaczenia. - uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam w stronę domu. Artiego nie będę do jutra wieczoru, pojechał gdzieś ze znajomymi więc mogę pobyć sama. Ale czy to dobrze?
Mark?
Od Marka do Ashlynn
***
Siedzieliśmy u Jackson'a i mieliśmy małą imprezę pożegnalną, bo wyjeżdżał do rodziców do Chin.
- Hmm...ktoś tu się zadurzył. -usłyszałem.
Podniosłem głowę i zobaczyłem, że wszyscy na mnie patrzą.
- Taak? Kto? -uadełem, że nie wiem o co im chodzi.
- Ty. -powiedział Bambam i uśmiechnął się.
Spojrzałem na niego i pokręciłem głową. < [RealGOT7] episode 3. Image game 12:27 12:30 >
- Czyli to wcale nie były plotki.
- Były. Lubię Ash, nawet bardzo...jest ładna, ma śliczne oczy...
- Uuuuuuuuuuuuuuuu -po chwili zaczęli się cicho śmiać.
- Spodobała Ci się, bardzo.
- No co, to w końcu dziewczyna, ładna dziewczyna.
- Jedyna dziewczyna.
- Twoja dziewczyna.
Westchnąłem tylko. Nie ma sensu wdawać się z nimi w większą dyskusję, i tak w końcu postawiliby na swoim. Nie miałem z nimi szans, sam...nie do wiary, nawet Junior był po przeciwnej stronie...uśmiechnąłem się pod nosem.
***
Nadszedł dzień kiedy mieliśmy zacząć nagrywać teledysk. Po dwóch tygodniach treningu, byliśmy gotowi. Jackson wrócił na czas wypoczęty i gotowy już tydzień temu, więc nie miał żadnych zaległości, szczególnie, że świetnie tańczył i szybko załapał nieco zmienioną choreografię.
Cały dzień spędziliśmy na nagrywaniu, byliśmy wykończeni. Ale nie tak bardzo jak Ashlynn, która nigdy wcześniej chyba nie tańczyła w żadnym teledysku. My się przyzwyczailiśmy...
- To co, może lody? -zaproponował Youngjae, kiedy wychodziliśmy z szatni i podeszła do nas Ash.
Ashlynn? ;3
Wybacz, że bez linku i błędy, ale na talefonie jestem. :\
Od Ashlynn do Marka
***
Gdy wszystko było gotowe, mogłam iść. Jutro z rana miałam stawić się na trening. Pożegnałam się z chłopakami i wróciłam do domu.
Mark? Lekki brak pomysłu, tak, wiem który to xd
Od Marka do Ashlynn
Od Ashlynn do Marka
Usiedliśmy na trawie w cieniu.
- Będziemy musieli nadrobić trening, bo się rozleniwicie. - wzięłam od Maksa piłkę i rzuciłam mu nią.
Spojrzałam na nasze splecione dłonie a później oparłam o pień drzewa.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Ależ to drobiazg. -odsunąłem się lekko- A teraz kładź się, bo Twój stan jeszcze się pogorszy. -pokręciłem głową i uśmiechnąłem się.
- Dobrze, dobrze. -położyła się.
- Przynieść Ci coś do picia? Może jesteś głodna?
- Wody poproszę.
- Jasne, zaraz wrócę.
Zszedłem na dół.
- I co? -spytał Artie.
- Nic, chciała wody.
- Już jej nalewam. -poszedł do kuchni, a ja podszedłem do Juniora.
- Zostajesz czy jedziesz ze mną do wytwórni?
- Zostanę jeszcze, jak coś zadzwonię.
- Dobra będę czekał. Pozdrów ją, niech wyzdrowieje szybko.
- Już ja o to zadbam. -uśmiechnąłem się pod nosem.
Kiedy Artie wrócił, Juniora już nie było. Podał mi szklankę i poszliśmy do Ashlynn.
Od Ashlynn do Marka
- Miałaś nie wstawać. - zaprotestował.
- Ależ to konieczność. - uśmiechnęłam się lekko. Pocałowałam go w policzek i przytuliłam. - Dziękuję... - szepnęłam.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
Od Ashlynn do Marka
- Ty. - uśmiechnął się. Podskoczyłam radośnie i mocno go przytuliłam. - Czyli tak. - zaśmiał się.
- Oczywiście! - przeczesałam dłonią włosy.
- Aaaa. - zaczął nasz instruktor. - Mogliby pokazać wam parę ruchów, które może wykorzystacie w teledysku? - spytał z nadzieją w głosie.
Chłopak skinął głową. Ustalił nam kolejność, najpierw byłam z dziewczynami - nie zbyt podobał mi się ten ruch, ale no dobra...

Później byłam cały czas z Eliotem, zawsze razem tańczymy.

No i na końcu nasz najlepszy ruch (Ash to ta na dole)
- Pokażcie to, co ostatnio ćwiczymy! - rozkazał.
- Ale... nie ma materacy. - zauważył Eliot.
- Nie bądź ciotą i w końcu będziesz miał motywację żeby ją złapać!
Westchnęłam głośno.
- Dalej, nie wstydź się. - jeden z kolegów Marka uśmiechnął się szarmancko i mrugnął.
Skierowałam wzrok na Marka a później na Eliota, skinęłam głową. stanęłam naprzeciw chłopaka, ruszyłam w jego kierunku. Podskoczyłam lekko, on mnie złapał, oplotłam się nogami wokół jego.
- Boję się. - mruknęłam.
Zamknęłam mocno oczy i dochyliłam do tyłu, właśnie wtedy chłopak przez przypadek mnie puścił a ja runęłam na ziemię, był wysoki więc była to dość duża wysokość. Jęknęłam cicho i lekko wygięłam się z bólu.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
***
- Witam, dzisiejszy trening porowadzi grupa znanych chłopaków, GOT7. -trochę żenująco przedstawił nas instruktor.
Pomachałem do Ash, odwzajemniła gest. Zaczęliśmy od rozgrzewki, później przeszliśmy do nauki tańca. Krok po kroku...wszyscy się nieźle przy tym ubawiliśmy. Na koniec zatańczyliśmy razem całość, wyszło świetnie. Przez cały czas przyglądałem się Ashlynn, jak tańczy. Ostatecznie podjąłem decyzję. Kiedy skończyliśmy przywołałem do siebie dziewczynę. Chłopacy również podeszli.
- No więc, pomyśleliśmy...
- On pomyślał. -Jackson posłał dziewczynie lekki uśmiech
- ...Tak, że mogłabyś zatańczyć w nowym teledysku. Rozmawialiśmy już z menagerem, jest na tak. Tylko czy Ty byś chciała?
Ashlynn??? ;3
Od Ashlynn do Marka
***
Po południu poszłam wziąć prysznic, zapakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam na trening. W szatni przebrałam się w dresy i koszulkę oraz trampki.
Weszłam na salę, gdzie byli wszyscy. Razem z Eliotem, Merry, Alice i Alexem rozciągaliśmy się w boku sali, nagle zauważyłam Marka z kilkoma innymi chłopakami, wchodzącego razem z naszym instruktorem. Czyżby to była ta niespodzianka o której mówił ostatnio.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
^^
***
Od Ashlynn do Marka
- Pan sławny widzę. - zaśmiałam się lekko.
***
"Sto lat mięśniaku mój :*"
"Zdrówka Asiu :*"
"Tęsknimy Ash <3 Sto lat :***"
"Najlepszego perełko ;3"
"Uwaga chłopaki, macie odczynienia z ekstremalną dziewczyną <3 Najlepsza wycieczka, spełnienia marzeń :*"
"Zdrowia, szczęścia i abyś w końcu znalazła tego wymarzonego jedynego :*"
"Szykuj się na spotkanie Abyś <3 Wszystkiego co najlepsze ;*"
"Sto lat, sto lat Ash! :D"
"Najlepszego zakochańcu <3"
Od Marka do Ashlynn
- Hej oppa, moglibyśmy autograf? -spytała dziewczyna uśmiechając się szeroko.
- Jasne. -pokiwałem głową i wziąłem od niej długopis.
Podała mi zdjęcie, tu chyba nie najlepiej wyszedłem...no cóż. Podpisałem i dodałem uśmiechniętą buźkę. Chłopak dał drugie zdjęcie, no tu już jakoś wyglądam, uśmiechnąłem się pod nosem i podpisałem.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Okej, to ja was zostawię. - poszedł do swojego pokoju, a ja usiadłam naprzeciw chłopaka.
- Może się przejdziemy? - zaproponował. - Nad jezioro... czy gdzieś.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się lekko.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Jak go nazwiesz?
- Markum. -odpowiedziała bez zastanawiania- mój Markum. -dała mu buziaka w nos, a później mnie przytuliła.
Wziąłem ją na ręce i zakręciłem nas. Zaczęła się śmiać.
***
Po południu przyjechał tata po Joey'ego i Alice. Pożegnałem się z nimi i pojechali...po spacerze z Coco, poszedłem do domu Ashlynn. Otworzył Artie.
- O cześć.
- Cześć, jest Ashlynn?
- Jeszcze nie wróciła, za raz powinna być. Wejdź.
Usiedliśmy w kuchni, chłopak nalał nam soku i usiadł na przeciwko. Zaczęliśmy gadać o nowej płycie, do której właśnie się przygotowujemy z chłopakami. Nagle do domu weszła Ash.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
Mark?
Od Marka do Ashlynn
***
- Dziękuję. -powiedział Joey, kiedy pomogliśmy mu zejść z konia.
- Proszę. -dziewczyna uśmiechnęła się do niego.
- Markum, Markuum. Kupisz mi misia, kup mi misia, kup. -Alice zaczęła ciągnąć mnie za rękę.
- Dobrze, zaraz Ci kupię. Wybacz mi -te słowa skierowałem do Ashlynn- może później pójdziemy gdzieś razem?
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
***
Następnego dnia z rana poszłam do stadniny, wyznaczyli mnie i kilka innych dziewczyn oraz chłopaków do oprowadzanek na festynie. Nie miałam nic przeciwko, ja, zarówno jak i Last lubiliśmy dzieci.
***
Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopiec.
- Można pojeździć? - spytał.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się do niego lekko.
- Mark! Tutaj jest wolny konik! - krzyknął.
- Ooo, hej. - uśmiechnął się lekko.
- Cześć. - odwzajemniłam gest.
Podsadziłam chłopca na siodło, chwyciłam wodze Noir'a i ruszyłam przed siebie, Mark szedł obok mnie, rozmawialiśmy.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Ejj, nie jestem małą siostrzyczką. -posłałem jej uśmiech.
Artie zaczął się śmiać i roztrzepał jej włosy ręką. Wyglądała zabawnie, oboje zaczęliśmy się śmiać. W tedy jej ptak podleciał do chłopaka i ugryzł go w palec, a później mnie.
- Ała. Mogłabyś pilnować tego ptaka.
Ashlynn śmiała się z niego i pogłaskała orła pod dziobem.
- W sumie, to...zasłużyliśmy sobie. -stwierdziłem i westchnąłem- Jest już późno...muszę wracać do domu, jutro rodzeństwo przyjeżdża...
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- To nie było śmieszne... przestraszyłeś ją. - skarcił go wzrokiem.
- Ojej, rycerzyk się znalazł. - wyprostował się. - Nie przesadzaj, nic jej nie jest. - wywrócił oczami.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Tylko tym razem nie uciekaj. W sumie i tak nie będziesz miała powodów -posłałem jej lekki uśmiech- co nie? -zwróciłem się do chłopaka.
- Tak, tylko, że Ashlynn to się nawet klaunów boi. -zaśmiał się.
- Spadaj. -powiedziała Ash, udając oburzoną.
- Dobra, dobra. Już cicho. -uspokoiłem ich, bo właśnie zaczął się film.
***
Po dwóch godzinach śmiechu, płakania i leżenia na podłodze Artie'ego, chłopak wyłączył telewizor. Zrobiło się bardzo ciemno.
- Artie, włącz światło. -powiedziała dziewczyna z lekkim przerażeniem w głosie.
- Po co, tak jest fajniej. -zaśmiał się.
- Artie, proszę.
- Co boisz się? -spytał udając troskę.
- Bardzo śmieszne. -rzuciła poduszką w niego.
Ale chyba nie trafiła, bo usłyszeliśmy jak coś upada na ziemię. Coś oprócz poduszki...
- Co to było? -Artie wstał z sofy- Kto Tu jest?
W ciemności widziałem tylko kontury, różnych przedmiotów i oczywiście Ashlynn oraz Artie'ego.
- Nikogo tu nie ma, oprócz nas.
- Zwierzaki są na górze? -spytał chłopak.
- Tak, śpią.
- Pójdę sprawdzić. -słyszeliśmy jego kroki.
Po chwili huk.
- Artie. Co to było? -spytała Ash. Nie odpowiadał- Artie, nie żartuj sobie.
- Pójdę zobaczyć co to. -oznajmiłem.
Wstałem z łóżka, ale zatrzymała mnie Ash. Złapała mnie za rękę i pociągnęła lekko, usiadłem z powrotem i spojrzałem w jej stronę.
- Nie idź, proszę. -powiedziała cicho.
Chyba na serio się boi.
- Dobrze, ale chyba nie zamierzasz tu siedzieć do rana? -uśmiechnąłem się, ale w tych ciemnościach pewnie tego nie zauważyła.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Hmm? - mruknęłam.
- Oglądasz z nami komedię? - spytał.
- No oglądam. - posłałam mu ledwo widoczny uśmiech.
Zagasiłam światło i ruszyłam za chłopakiem na dół, usiadłam obok niego i oparłam o niego delikatnie ramieniem.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
***
- To co...może teraz komedia, tak dla odmiany. -spytał Artie.
- Jasne, może Ash z nami obejrzy?
- Nie wiem czy w ogóle będzie chciała teraz z nami siedzieć. ale możesz iść i zapytać, pewnie jest w swoim pokoju. -chłopak powiedział mi dokładną drogę.
Wstałem z łóżka i ruszyłem w nieznane...kiedy stałem już pod drzwiami, zapukałem.
- Jeżeli to Ty Artie, to spadaj.
Zaśmiałem się cicho.
- A jeżeli to nie on?
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Wiesz że nie lubię takich filmów. - mruknęłam wstając.
Przeskoczyłam oparcie kanapy i stanęłam na stoliku za nią.
- Specjalnie taki wziąłem, żeby się ciebie pozbyć. - zaśmiał się lekko, wiem, że żartował.
- Debil. - mruknęłam i oberwał w głowę poduszką. - Proszę bardzo, pozbyłeś się mnie.
Zeskoczyłam ze stolika i poszłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi i położyłam na łóżko, Max i Lonnie od razu położyli się obok mnie, przytuliłam ich. Po chwili jednak wstałam i poszłam dać William'owi jeść.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Pójdę się tylko przebrać...i zaraz wrócę.
- Dobra, będziemy czekać. -pokiwałem głową i poszedłem do siebie.
Wziąłem szybki i orzeźwiający prysznic po ciężkiej rozmowie. Przebrałem się szybko, pożegnałem z Coco i zamknąłem drzwi.
***
Siedzieliśmy na sofie w salonie, Artie włączał właśnie film. Jakiś horror, no będzie ciekawie.
Ashlynn? ;3
Od Ashlynn do Marka
Machnęłam jedynie ręką.
- Może wejdziesz? - zaproponowałam.
- Raczej nie, mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia... wybacz.
Przyszedł Arti, zacznęli gadać, złapali wspólny temat.
- Przygotujesz wszystko? - poprosił podając mi siatkę z wszystkimi rzeczami.
Westchnęłam lekko, wzięłam ją i poszłam do kuchni.
- Może oglądniesz z nami filmy? - spytał Artie.
- Właściwie... okej. - usłyszałam kiedy nasypywałam chipsy do pojemnika.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
***
Zapukałem do drzwi. Nagle usłyszałem ciche szczekanie Coco. Po chwili Ashlynn otworzyła drzwi, trzymała na rękach Coco, która prawie jej się wyrwała z objęć, kiedy mnie zobaczyła.
- Cześć. -posłałem dziewczynie uśmiech- Hej maleńka. -zwróciłem się do Coco- Nie sprawiała większych kłopotów?
- Tak, była bardzo grzeczna. -odwzajemniła uśmiech i oddała mi sunię.
Ta od razu polizała mnie po policzku. Zaśmiałem się i poprawiłem kosmyk, który spadł na jej oczka.
- Dziękuję Ci bardzo, będę musiał Ci się jakoś odwdzięczyć...
Ashlynn?
poniedziałek, 11 lipca 2016
Od Ashlynn do Marka
- Aa.... mam taką prośbę, mogłabyś przez jakiś czas zaopiekować się Coco? Nie mam czasu wracać do domu, a nie mogę jej tam zabrać...
- Pewnie, z przyjemnością. - uśmiechnąłem się lekko.
Chłopak odwzajemnił gest, przywołał Coco, zapiął jej smycz i podał mi ją.
***
Siedziałam z Coco w domu, dałam jej zabawkę po Lily, była jej rozmiarów. Piłki, szarpaki Lonnie i Maksa mogły ją przeważyć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
- To pewnie twój pan. - uśmiechnąłem się do suczki.
Wzięłam ją na ręce i poszłam otworzyć drzwi.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Co tam? -spytała zerkając na mój telefon.
- Czytam komentarze, od fanek...ach Cosima. -pokręciłem głową.
Dziewczyna uśmiechnęła się, zablokowałem telefon i szliśmy dalej.
***
Dostałem telefon od Jacksona, że musimy spotkać się z menagerem.
- Wybacz mi, ale mam ważne spotkanie...
Ash?
Od Ashlynn do Marka
Arti: Ojciec dzwonił że nie wróci na noc, może zrobimy sobie wieczór filmowy? Pójdę do wypożyczalni, po chipsy, popcorn...
Ja: Nic nowego... pewnie, tylko koniecznie wybierz dobry horror i komedię :3
Arti: No wiadomo! :D
Przyszło mi też jakieś powiadomienie, jakaś moja znajoma skomentowała zdjęcie... o... Marka. Weszłam na nie i uśmiechnęłam delikatnie, spojrzałam na komentarz, ale mu słodzą... postanowiłam też napisać.
"Uroczy... piesek ;)"
Na telefon chłopaka przyszło powiadomienie o komentarzu. Uśmiechnęłam się delikatnie i skierowałam wzrok na moje psy.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Przejdziemy się? -posłałem dziewczynie uśmiech.
- Chętnie. -odpowiedziała.
Ruszyliśmy w stronę miasta. Coco cały czas próbowała nakłonić nowych znajomych do zabawy, na darmo. Doszliśmy do parku, tam spuściłem sunię ze smyczy i zacząłem rzucać jej ulubioną piłkę. Ciekawe czy Ashlynn, widziała nowe zdjęcie...ciekawe czy w ogóle ma instagrama. Mówiła, że słuchała kilka moich piosenek, co mnie ucieszyło.
Ashlynn?
Od Ashlynn do Marka
- Hej. - uśmiechnęłam się lekko i podniosłam.
Chłopak wraz ze swoją kruszynką, Lonnie i Max jednak stali niewzruszeni, kiedy ta zaczęła wokół nich skakać.
- Dziś nie będą dobrymi kompanami do zabawy skarbie, wstali lewą łapą. - pogłaskałam ją lekko.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
Gotowe.
- Dobra maleńka, wstawaj. Idziemy na spacer.
Zaszczekała radośnie i skoczyła z łóżka. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się. Nagle usłyszałem znajomy dźwięk, sprawdziłem telefon. Zaczęły sypać się miłe komentarze. Zawołałem psinkę i nałożyłem jej szelki z przypiętą smyczą. Na zewnątrz zauważyłem Ashlynn.
- Cześć! -pomachałem i jej poszedłem w jej stronę.
Ashlynn?
niedziela, 10 lipca 2016
Od Ashlynn do Marka
***
Williama na noc zamknęłam w klatce, jak zawsze. Zgasiłam światło i zapaliłam lampkę nocną, wzięłam swój notes i zapisałam notatkę z dzisiejszego dnia i jak co dzień wymyśliłam do niej cytat i dołączyłam małe zdjęcie nowego pokoju i domu. Kurcze... zapomniałam zasłonić okien. No nic, zasłonię jak będę odkładać zeszyt.
Mark?
Od Marka do Ashlynn
- Aa. Mark, cześć. Jestem Andy, a to moja siostra Elise. Możemy prosić autograf?
- Jasne, ale nie mówcie nikomu, najlepiej nie przyprowadzajcie tu żadnych koleżanek...jestem zmęczony.
- Ciężki trening?
- Dla Ciebie wszystko. -uśmiechnęła siè.
Odwzajemniłem gest i wziąłem od Elise marker, po czym podpisałem ich plecaki. Dziwne, o tej porze kończyć lekcje? Coco załatwiła swoje potrzeby, posprzątałem po niej i wróciliśmy do domu.
***
Wszedłem do swojego pokoju i zacząłem w nim trochę ogarniać. Zasłaniając rolety, zauważyłem, że za oknem na przeciwko pali się światło. Przypomniałem sobie, że tam wprowadziła się spotkana dzisiaj dziewczyna. Nagle podeszła do okna, odsunąłem się momentalnie. Jeszcze pomyśli, że ją podgląduje czy coś...
Aahlynn? xd
Od Ashlynn do Marka
- Maksiu, uważaj. Zobacz jaka to kruszynka. - kucnęłam i pogłaskałam za uszkiem sunię. Podniosłam się i skierowałam wzrok na chłopaka. - Urocza. - posłałam mu lekki uśmiech.
- Uśmiecha się do niej więcej dziewczyn, niż do mnie. - stwierdził i zaśmiał się cicho. - Jestem Mark. - wyciągnął w moją stronę dłoń.
- Tak wiem, słyszałam parę twoich piosenek. Ashlynn. - odwzajemniłam gest.
- Ash, pomóż mi z tymi kartonami. - powiedział Arti.
- Wybacz, muszę pomóc. - uśmiechnęłam się lekko, chłopak skinął głową.
Podeszłam do brata, wzięłam od niego karton i zaniosłam do domu, psy chodziły przy mojej nodze w tą i z powrotem.
Mark?



