niedziela, 10 lipca 2016

Od Marka do Aashlynn

Od rana siedziałem w studiu i nagrywałem nowy kawałek z chłopakami. JB ostatnio chorował, więc z jego głosem nie było najlepiej. Ćwiczyliśmy też nowy układ...wróciłem późnym popołudniem do domu. W środku przywitała mnie Coco.
- Witaj maleńka. -pogłaskałem ją i poszłem do kuchni po smakołyk dla niej.
Usiadłem w salonie na kanapie i zawołałem ją, po zrobieniu kilku sztuczek dałem jej ciastko dla psów. Była zachwycona. Odpocząłem chwilę i założyłem suni szelki  przyczepiłem smycz i poszłem z nią na spacer. Na szczęście było dosyć chłodno, więc mogłem założyć kaptur, aby fanki mnie znów nie zatrzymywały co chwilę. Oczywiście cieszyło mnie, że jestem uwielbinay przez tyle dziewczyn, jednak dziś byłem zbyt zmęczony.
***
Nagle Coco zaczęła mnie ciągnąć. Podnisłem głowę, nie daleko szła dziewczyna z dwoma psami, dożo większymi od mojej Coco. Podszedłem bliżej. Sunia od razu się ucieszyła i zaczęła ostrożnie obwąchiwać psiaki, które też się cieszyły.

Ashlynn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz