środa, 13 lipca 2016

Od Ashlynn do Marka

Zaśmiałam się.
- Dobra, to chodź... twardzielu. - posłałam mu uśmiech i ruszyłam w stronę drzwi.
***
Na miejscu byliśmy po jakiś piętnastu minutach. Czekał na nas Alex.
- Cześć Ash. - przytulił mnie lekko.
- Hej. - odwzajemniłam uścisk i odsunęłam się od niego. - Wszystko gotowe? - spytałam z uśmiechem.
- Owszem. - odwzajemnił gest.
- Mark, to jest Alex. Al, to Mark. - przedstawiłam ich sobie.
Podali sobie rękę, przeszliśmy przez niewielki las (Był tu też park linowy, paintball i wiele innych) szliśmy wysooooko w górę, aż w końcu dotarliśmy. Na samym dole była woda, gdy skoczyłeś i byłeś przy wodzie, klikali specjalny przycisk, uprząż puszczała a ty wpadałeś do wody. Z mamą, skakaliśmy wiele razy, z Artim później też. Poszli dokończyć sprawdzanie uprzęży, podeszłam do barierki i wychyliłam się lekko, Mark jednak mi przerwał.

Mark?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz