Jackson: Mark, co to za dziewczyna? Czemu się nie pochwaliłeś?
Ja: Że co? O co Ci chodzi?
Myślałem, że sobie żartuje,co do niego podobne, ale tak o drugiej w nocy..
Jackson: Z którą byłeś dzisiaj nam jeziorem. IGOT7 wszędzie już o tym piszą...ktoś napisał, że to nie w porządku z umową, którą podpisaliśmy z JYP.
Ja: Jack, ja nie mam dziewczyny. A w ogóle skąd wiesz, że byłem nad jeziorem?
Jackson: Nie mogę zasnąć i czytam co IGOT7 piszą...na twitterze już mnożą się zdjęcia Twoje z tą blondynką...
Ja: Aii, posłuchaj ja z nią nie jestem. Znamy się...tyle. Nie mogę uwierzyć, że uwierzyłeś w te plotkę :(
Jackson: No wiesz...to nie pierwszy raz kiedy was razem widziano, więc...wiesz.
Ja: Taa, wiem. Idę spać, cześć.
Jackson: Ale nie jesteś zły?
Ja: Nie jestem, ani trochę. Dobranoc.
***
Wychodząc rano z Coco, przed płotem za krzakami zauważyłem kilka dziewczyn.
- Cii, idzie. -odezwała się któraś.
Otworzyłem furtkę i wyszedłem na chodnik, patrząc w ich stronę. Każda miała telefon i robiły mi zdjęcia, albo nagrywały filmiki...
- Cześć, nie ładnie to tak podglądać. -pokręciłem głową.
- Wybacz oppa. -ukłoniła się jedna w przepraszającym geście- Czy...to prawda, że masz już dziewczynę?
Zaśmiałem się, spotkałem się tylko z jedną dziewczyną i już takie rzeczy sobie wyobrażają...
- To kłamstwo, zwykła plotka. Nie chodzę z tą dziewczyną, to moja koleżanka...a w umowie i JYP nie ma nic, o tym, że nie możemy spotykać się ze znajomymi czy rodziną w wolnym czasie.
- Przepraszamy. -powiedziały wszystkie chórem i ukłoniły się.
- Wybaczam, ale następnym razem nie wierzcie wszystkiemu co jest napisane na portalach społecznościowych okay? I proszę, nie nękajcie też tej dziewczyny. -dodałem widząc, że dwie inne stoją pod domem Ash i wyraźnie się niecierpliwią.
Fanki pod moim domem przepędziły je od razu, a ja im podziękowałem.
***
Wróciłem do domu i sam zacząłem czytać komentarze o mojej "dziewczynie". Było kilka komentarzy, które mnie rozbawiły, kilka które zasmuciły i trochę nawet zdenerwowały. Postanowiłem dodać post.
Kochane IGOT7!
Oficjalnie oświadczam, że jestem wolny. Na razie nie mam żadnej na oku, więc możecie być spokojne. Proszę nie wierzcie już więcej we wszystko co napisane jest na portalach społecznościowych.
^^
***
^^
***
Poszedłem na trening z chłopakami. Wracając wpadłem na Ash, jej telfon wylądował na ziemi, my zresztą też. Podniosłem go i podałem dziewczynie, ale zuważyłem kilka zdjęć i podpisy "Sto lat, kochana :*" na jednym była z jakimś chłopakiem...obejmował ją...nagle poczułem ukłucie zazdrości. Pomogłem jej wstać.
- Czyli masz dzisiaj urodziny?
Pokiwała głową.
- No więc...najlepszego. -przytuliłem ją lekko i odsunąłem się.
- Dzięki. -uśmiechnęła się.
Pokazała mi kilka zdjęć, które wstawili jej znajomi na urodziny. Zabawne, urocze, słodkie, a patrząc na niektóre gotowało się we mnie z zazdrości...bardzo lubiłem ją, ale zazdrosny byłem jako kolega...Chyba...
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz