Westchnęłam lekko, podbiegłam na palcach do włącznika i zapaliłam światło. Poszliśmy do góry, otworzyłam drzwi od mojego pokoju a wtedy wyskoczył Artie krzycząc, podskoczyłam i pisnęłam. Zakryłam usta dłonią, ten zwijał się ze śmiechu. Pokręciłam lekko oburzona głową. Z pokoju wyleciał Will, usiadł na moim ramieniu, skrzeknął groźnie na chłopaka i otarł się główką o mój policzek. Czułam na sobie wzrok Marka, również na niego spojrzałam.
- To nie było śmieszne... przestraszyłeś ją. - skarcił go wzrokiem.
- Ojej, rycerzyk się znalazł. - wyprostował się. - Nie przesadzaj, nic jej nie jest. - wywrócił oczami.
Mark?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz