Posłałam mu ciepły uśmiech, jego kolega zszedł już na dół, słychać było jak zaczyna rozmowę z Artim. Mark usiadł na łóżku a ja usiadłam.
- Miałaś nie wstawać. - zaprotestował.
- Ależ to konieczność. - uśmiechnęłam się lekko. Pocałowałam go w policzek i przytuliłam. - Dziękuję... - szepnęłam.
Mark?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz