wtorek, 12 lipca 2016

Od Marka do Ashlynn

Poszedłem do stoiska z zabawkami, kupiłem wielkiego misia dla Alice i podałem jej go. Przytuliła go, a później mnie.
- Jak go nazwiesz?
- Markum. -odpowiedziała bez zastanawiania- mój Markum. -dała mu buziaka w nos, a później mnie przytuliła.
Wziąłem ją na ręce i zakręciłem nas. Zaczęła się śmiać.
***
Po południu przyjechał tata po Joey'ego i Alice. Pożegnałem się z nimi i pojechali...po spacerze z Coco, poszedłem do domu Ashlynn. Otworzył Artie.
- O cześć.
- Cześć, jest Ashlynn?
- Jeszcze nie wróciła, za raz powinna być. Wejdź.
Usiedliśmy w kuchni, chłopak nalał nam soku i usiadł na przeciwko. Zaczęliśmy gadać o nowej płycie, do której właśnie się przygotowujemy z chłopakami. Nagle do domu weszła Ash.

Ashlynn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz